Google+ Followers

суббота, 26 мая 2018 г.

Диомара Кросна. Повстанец 1863 года Павел Ганыткевич. Койданава. "Кальвіна". 2018.




    Павел Ганыткевич (Paweł Hanytkiewicz) – род. в г. Межиречье (Międzyrzec) Радинского (Радзинского) уезда Люблинской губернии Царства Польского Российской империи, в дворянской униатской семье.
    На заре своей истории Межиречье, как и Седльце входил в состав Великого княжества Литовского, средневекового белорусского государства. Затем Седльце был под властью Польской Короны. В 1795 году, в результате третьего раздела Речи Посполитой, территория города вошла в состав земель, находившихся под властью Габсбургской монархии. В 1809-1815 гг. входил в состав Варшавского герцогства; согласно решений Венского конгресса, Межиречье был включен в состав Царства Польского, являвшееся генерал-губернаторством Российской империи. В 1771 г. Август Александр Чарторыйский воздвиг униатский храм апостолов Петра и Павла, но после восстания 1863-1864 гг. начался активный процесс русификации и уничтожения униатства. Сейчас Мендзыжец-Подляский (Międzyrzec Podlaski) находится (с 1999 г.) как отдельная административная (город и гмина) единица, в Бельском повете Люблинского воеводства Республики Польша ( Rzeczpospolita Polska).
    Во время восстания 1863 г. Павел Ганыткевич, в 21 лет от роду, стал повстанческим начальником Мендзыжеца. Арестован в Семиках в ноябре 1863 г., благодаря помощи лесничего Ярецкого. В тюрьме от 30 марта 1864 г. 15 февраля 1865 г. он был осужден на 8 лет каторги, которую отбывал на Нерчинских горных заводах.
    Возможно, после отбытия каторжных работ, Павел Ганыткевич проживал в Олекминском округе Якутской области на а также в Томской губернии
    Литература:
*    Виленский-Сибиряков В.  Нерчинская каторга времен Чернышевского. // Каторга и Ссылка. Историко-революционный вестник. Кн. 96-97. № 11-12. Москва. 1933. С. 93.
*    Ганыткевич (Ганышеевич?) Мария Павловна. // Деятели революционного движения в России. Био-библиографический словарь. Т. V. Социал–демократы 1880-1904. Вып. 2. В-Гм. Москва. 1933. Стлб. 1141.
*    Майский Ф.  Н. Г. Чернышевский в Забайкалье (1864-1871 гг.). Чита. 1950. С. 108.
*    Tomczyk J.  Organizacja cywilno-wojskowa powstania styczniowego w Lubelskiem i na Podlasiu. // Rocznik Lubelski. T. VI. Lublun. 1963. S. 35.
*    Krawczak T.  Podlascy więźniowie Cytadeli Warszawskiej. // Niepodległość i Pamięć. Nr 12. Warszawa. 1998. S. 120.
*    Szudejko R.  Krysiński – bohater i tułacz. // Gościniec Bialski. Czasopismo samorządu powiatu Bialskiego. Nr 4. Biała Podlaska. 2003. S. 50.
*    Geresz J.  Stosunek ludności do powstania według raportów rosyjskich. // Echo Katolickie. Tygodnik Regionalny. Siedlce. 9 października 2013.
*    Sadurski I.  Ze szkolnej ławy na ścieżki powstań styczniowego i zabajkalskiego. Losy uczniów Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie. // Rocznik Lubelski. T. XLII. Lublin. 2016. S. 43, 56-58, 65.
    Диомара Кросна,
    Койданава

    Józef Tomczyk
                                 Organizacja cywilno-wojskowa powstania styczniowego
                                                           w Lubelskiem i na Podlasiu
    Pawła Hanytkiewicza, syna księdza greckokatolickiego, oskarżono, że był naczelnikiem Międzyrzeca. WAPL, NWOS1, k. 193v - 194 i in.
    /Rocznik Lubelski. T. VI. Lublun. 1963. S. 35./

    Tadeusz Krawczak
                                          Podlascy więźniowie Cytadeli Warszawskiej

    Hanytkiewicz Paweł - szlachcic wylegitymowany z Międzyrzeca pow. radzyński, 1. 21. Unita, kawaler. Aresztowany w Semikach w listopadzie 1863 r. za „należenie do partii Krysińskiego. Aresztowany dzięki pomocy leśniczego Jareckiego”. W więzieniu od 30 marca 1864 r. 15 lutego 1865 r. skazany na 8 lat katorgi w syberyjskich twierdzach, 28 kwietnia odesłany do Warszawy. (G-27).
    /Niepodległość i Pamięć. Nr 12. Warszawa. 1998. S. 120./

                                                                        „Echo Katolickie”
                                                                     Tygodnik Regionalny
                                                              ul. bp. Ignacego Świrskiego 43a
                                                                         08-110 Siedlce
                                                                   Z dziejów Podlasia (395)
                                                                      9 października 2013 r.
                                                  STOSUNEK LUDNOŚCI DO POWSTANIA
                                                     WEDŁUG RAPORTÓW ROSYJSKICH
    Organizacja powstańcza się rozrastała. Naczelnikiem powstańczym pow. radzyńskiego został Feliks Herman, syn ks. unickiego z Bezwoli, dawny uczeń szkoły w Cuneo, naczelnikiem pow. łukowskiego ks. Leon Korolec, naczelnikiem cywilnym Janowa Podl. ks. Paweł Krajewski, naczelnikiem Międzyrzeca Podl. Paweł Hanytkiewicz, syn ks. unickiego.
    Na początku marca 1863 r. Feliks Herman wydał okólnik wzywający ludność pow. radzyńskiego do szeregów powstańczych, a do werbowania ochotników wysłał Stanisława Wrońskiego, byłego ucznia Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Miał on objeżdżać powiat i wyznaczać punkty zborne dla nowo wstępujących powstańców. Mieszkańcy byli obowiązani dawać mu podwody i pełne utrzymanie, a w razie większych wydatków wystawiał on kwity do późniejszej realizacji przez skarb powstańczy. Wroński pełnił jednocześnie funkcję kuriera. Sam Herman działał na mocy upoważnienia wydanego mu w końcu lutego przez organizatora woj. podlaskiego i brzeskiego prawdopodobnie Leona Czapińskiego. Kwitując pobrane rzeczy, Herman obok podpisu zaznaczał „Delegowany do organizowania kompanii”. Zastępca naczelnika pow. włodawskiego J.S. Liniewski wspominał: „Herman u mnie zabierał kożuchy, koszule itp., bo to przez moje ręce przechodziło”. 15 marca pod Osinami k. Woli Mysłowskiej doszło do potyczki między oddziałem Lewandowskiego a ścigającą go kolumną wojsk carskich pod d-wem Ostachiewicza. Powstańcom udało się oderwać od n-pla ze stratą trzech poległych. Rosjanie w swych raportach wyolbrzymili straty powstańcze do 30 ludzi i taki „sukces” pozwolił im wrócić do kwater w Siedlcach i w Radzyniu. 16 marca magistrat miasta Biała Podl. raportował do gubernatora cywilnego lubelskiego: „W dniu wczorajszym o 10.00 z rana w rynku miasta Białej pod prezydencją d-cy 5 sotni kozackiego pułku nr 24 sotnika Daniłowa tu w Białej konsystującej i wobec drugiego z tej sotni oficera sotnika Antonowa, bez wiedzy Magistratu, odbywaną była publiczna licytacja na sprzedaż rozmaitych rzeczy jakoby po ubyłych z szeregów Kozakach (w rzeczywistości były to rzeczy zabrane powstańcom J.G). Do licytacji tej żaden z tutejszych mieszkańców, tak katolików jako też Żydów (zwykle chętnych do kupna tą drogą) nie przystępował i nic zgoła nie kupował- grono licytantów składało się z samych prawie Kozaków powyższej sotni w liczbie kilkudziesięciu…, którzy, nie znajdując innych licytantów, wystawione rzeczy pomiędzy siebie rozkupili”. 17 marca został aresztowany w Rossoszy Stanisław Wroński. W ręce władz carskich wpadły rozkazy i raporty, które miał przy sobie i wiózł dla Lewandowskiego. Zdekonspirowani zostali przez te papiery Czapiński i Herman. W połowie marca pojawili się na Podlasiu przyszli utalentowani dowódcy: 21-letni Józef Jankowski i 31-letni Adam Zieliński. J. Jankowski ps. Szydłowski był absolwentem Szkoły Agronomicznej na Marymoncie i przed wybuchem powstania był zarządcą dóbr Tarchomin. A. Zieliński urodził się w Konstantynowie i był oficerem armii carskiej w stopniu kapitana, skąd przeszedł do powstania i przyłączył się do oddziału Jankowskiego. Historyk ros. Pawliszczew zanotował pod datą 17 marca: ,, Jankowski z bandą w sile tysiąca ludzi aresztował we wsi Świdry Małe sołtysa Pacha i uprowadził z sobą, a od ziemianina Szlipenbacha oprócz koni i różnych zapasów zabrał pięć łyżek srebrnych oraz kosy z całej wsi. Między stacjami Gończyce i Żabianka buntownicy obrabowali 17 marca pocztę i dyliżans”. 18 marca połączone oddziały Jankowskiego, Matlińskiego ,,Sokoła” i Zielińskiego w sile ok. 400 ludzi zaatakowały pod Dziecinowem w gm. Sobienie-Jeziory wojsko carskie dowodzone przez gen. Kreutza. Oddziały powstańcze zostały zmuszone do cofnięcia się w kierunku Starego Zambrzykowa. Żołnierze carscy dobili pozostawionych w Dziecinowie rannych powstańców i zabili zajętego niesieniem im pomocy lekarza Stanisława Savarego. 19 marca w obozie pod Ciechominem płk Lewandowski wobec wieści, która do niego doszła o zdekonspirowaniu Hermana mianował naczelnikiem powiatu radzyńskiego Wiktora Szaniawskiego. Równocześnie dotychczasowy poborca składek i danin powstańczych w okręgu radzyńskim Władysław Biernacki został okręgowym radzyńskim, a Ludwik Krassowski okręgowym włodawskim. Mieli oni zająć się urządzeniem skarbu i poczty obywatelskiej oraz wszystkimi sprawami organizacji powstańczej na swoim terenie…Wydana pod Ciechominem instrukcja dla Krassowskiego brzmiała: „Nadto gdy tylko w powiecie zostanie zamianowany powiatowy, o co obywatele pow. jak najprędzej starać się powinni, wszyscy okręgowi nie tylko z nim znosić się mają, ale winni mu będą największe posłuszeństwo”. Z dokumentu wynikało, że obywatele mieli swobodę wyboru okręgowego powiatowego. Z kolei naczelnik pow. radzyńskiego mianowany przez Rosjan donosił 20 marca, że dwóch młodych ludzi mieszkających na terenie gminy Branica odeszło do partii powstańczej, a z gminy Radzyń do partii odeszło pięciu mężczyzn. Płk Lewandowski mianował Edwarda Lisikiewicza naczelnikiem cywilnym pow. siedleckiego. Miał on raczej ułatwione zadanie, bo z raportów rosyjskich wynikało, że społeczeństwo Podlasia popierało powstanie. 21 marca gen. Mikołaj Drejer ros. naczelnik wojenny pow. siedleckiego i bialskiego pisał do swoich władz: „Wielu urzędników jawnie należy do powstania, inni nie przyjmując jawnego udziału, przez fałszywe donosy, skargi i oszczerstwa starają się nastawić ludność przeciw prawej władzy i wprowadzić nieporozumienie między naczelnikami a ludnością”. Nie było to gołosłowne stwierdzenie, bo również naczelnik pow. radzyńskiego donosił, że pojawili się jacyś ludzie, którzy informowali mieszkańców Ostrowa, by nie płacili bieżących podatków.
    Józef Geresz
    /Echo Katolickie. Tygodnik Regionalny. Siedlce. 9 października 2013./


                                                    KRYSIŃSKI - BOHATER I TUŁACZ
    Karol Krysiński był jednym z najzdolniejszych, najdzielniejszych, najbardziej błyskotliwych i bohaterskich powstańców oraz dowódców Powstania Styczniowego na Podlasiu. Dla przeciętnego badacza historii regionalnej to postać nietuzinkowa, którego wybitny historyk wojskowości prof. Wacław Tokarz określił jako jednego z najzdolniejszych i najwytrwalszych powstańców styczniowych, a historyk Krzysztof Groniowski jako jednego z najodważniejszych. Umiejętnością dowodzenia prześcignął w bardzo krótkim czasie wielu wybitnych dowódców, a prasa powstańcza donosiła o jego dokonaniach na terenie wszystkich zaborów. Dowodem nieprzeciętnych zdolności i umiejętności był fakt błyskawicznego awansu od podoficera w styczniu 1863 r. do pułkownika (w wieku 25 lat!) już we wrześniu tego roku. To prawda, że w działalności po upadku powstania nie ustrzegł się wielu błędów natury czysto politycznej, za które spotkały go określone retorsje.
    Nie znający meritum sprawy przypisują Krysińskiemu już na początku wybuchu powstania grzech zaniechania. Jest to swoiste i oczywiste nieporozumienie. Na kilka dni przed wybuchem powstania, już wówczas „okręgowy powstańczy” okręgu międzyrzeckiego, otrzymał rozkaz ataku na kwaterujący w Międzyrzecu 3 szwadron smoleńskiego pułku ułanów dowodzony przez płk Georgija Papaafanasopuło. Miał spalić koszary i zabrać ze sobą „co się da”, a następnie dołączyć do bialskich powstańców. Jednakże podlegli mu powstańcy w przeważającej sile (bojarzy i część uświadomionej ludności miasta) nie zdecydowali się na atak. To skłoniło go do innego rodzaju działania. Wraz z najbardziej zaufanymi ludźmi wdarł się do miejscowej prochowni, zabierając broń i amunicję. Atak był poprzedzony wywołaniem paniki w mieście - podpaleniem koszar. Uwidacznia się tu jedna z jego najważniejszych cech. Nie dążyć za wszelką cenę do wykonania rozkazu, jeżeli nie może on być skuteczny. Niechęć do przegrywania, a jednocześnie umiejętność trafnej oceny sytuacji. Po ataku na Międzyrzec zamiast udać się do stacjonującego w rejonie Białej Deskura (prawie jednolatka), przedostaje się do sąsiadującego z okręgiem międzyrzeckim majątku Przegaliny i Krasówka, do płk Szaniawskiego, by u tego w słusznym wieku (ponad 50 lat) i doświadczonego powstaniem listopadowym dowódcy pobierać „partyzanckie nauki”, które rozpoczęły się uczestnictwem w bitwach o Łomazy i razem z Szaniawskim i Lewandowskim o Siemiatycze.
    Wspaniały i zwycięski szlak bojowy (razem m. in. z ks. Brzóską i młodym Prusem) ciągnie się aż do bitew pod Huta Krzeszowską (30 listopada) i Momotami (1 grudnia), gdzie rozwiązuje oddział, przechodząc z najbliższymi przyjaciółmi do Galicji. Powody były w zasadzie trzy: nadciągająca zima, fatalna sytuacja materialna i finansowa oddziału, braki kadrowe poszczególnych jednostek powstańczych. Przed rozwiązaniem oddziału Krysiński nakazał wszystkim oficerom, a szczególnie dowódcom oddziałów, aby nie podporządkowali jakiemukolwiek innemu dowódcy powstańczemu, lecz działali na własną rękę, oczekując jego powrotu. Tu pojawia się naczelnik sił zbrojnych województwa podlaskiego i lubelskiego płk Michał Jan Heydenreich ps. Kruk. Zazdrosny o wojenną sławę i zwycięską passę Krysińskiego, najpierw skąpi jego oddziałowi powstańczemu środków finansowych, które w efekcie są przyczyną rozpuszczenia oddziału. Po wyjeździe do Galicji wręcz oskarża go o rejteradę (ukazując go jako warchoła i dezertera). Na podstawie Okólnika Wydziału Wojny Rządu Narodowego z 28 listopada 1863 r. (pozwalał naczelnikowi wojewódzkiemu sił zbrojnych usuwać dowódców niekarnych lub niechętnych i oddawać ich pod sad wojenny) i Kodeksu Karnego Wojskowego z 20 listopada 1863 r. Heydenreich (Kruk) zwołał sad wojenny, któremu sam przewodniczył. Sąd wydał wyrok śmierci na Krysińskiego. W tym czasie jest on m. in. w Leżajsku i Łańcucie na zasłużonym „urlopie”, w towarzystwie powstańczego naczelnika Międzyrzeca, syna ks. unickiego Pawła Hanytkiewicza i hrabiego Jana Nałęcza Rostworowskiego.
    Około 21 grudnia Krysiński wraca w rejon Wodynia i Seroczyna, a na­stępnie 24 grudnia w Wigilię Bożego Narodzenia jest w Brusie k/Sosnowicy. Tamże dowiaduje się, że za „opuszczenie” oddziału został zdjęty z dowództwa oddziału, a jego oddział rozformowany. Tam też dowiedział się o ciążącym na nim wyroku śmierci. Natychmiast wraca do Galicji, aby wyjaśnić sprawę. Skazany prze Kruka jest w wyjątkowo niekorzystnym położeniu. Mimo to, 30 grudnia toczy bitwę pod Majdanem, następnego dnia pod Sernikami. Rosjanie dowiedziawszy się o Krysińskim, rozpoczęli na niego łapankę. Wydostaje się on z zasadzki pod Lubartowem i Brzostówką. Od 20 stycznia 1864 r. jest znowu na terenie Galicji, lecz przejmujący po Kruku dowództwo płk Władysław Rudnicki „Sawa” na początku lutego 1864 r. wysyła Krysińskiego w Lubelskie, oddając mu pod komendę oddział płk Wróblewskiego. Otrzymuje funkcję generalnego organizatora województw podlasko-lubelskiego i brzesko-litewskiego z zadaniem przygotowania podległego terenu do masowego, wiosennego wystąpienia zbrojnego. Był to już jednak czas agonii powstania. Nienawistny Krysińskiemu gen. Kruk i przy Trauguttcie potrafił wyrobić mu negatywną opinię.
    Ostatnie potyczki Krysińskiego to 16 kwiecień 1864 r. pod Ułężem i 21 kwietnia pod Zawieprzycami. Ścigało go 500 żołnierzy carskich, a oddziałek jego składał się z 8 oficerów i dowódcy. Tam jednak udaje się mu przedostać do Galicji i po krótkim pobycie wybiera się do Francji. Sytuacja wszystkich emigrantów jest opłakana. Rząd francuski zapewniał im jedynie minimalne środki na wynajęcie skromnego mieszkania.
    We Francji zostaje członkiem umiarkowanego Towarzystwa Wojskowych Polskich i wiąże się ze szkołą wojskową A. Zabielskiego w Tuluzie. Po złożeniu przysięgi na wierność zasadom demokratycznym i Manifestom Rządu Narodowego z 1863 r. staje się członkiem Komitetu Reprezentacyjnego Zjednoczenia Emigracji Polskiej. W maju 1868 roku postanawia wrócić do Galicji i rozpoczyna starania o pracę w zarządzie jednej z kolei. Niemalże natychmiast (po 5 dniach pobytu) zostaje wydalony wskutek opublikowanych w miejscowych gazetach donosów znajomych emigrantów. Gazety zadenuncjowały też go władzom francuskim. (Była to raczej rosyjska prowokacja, obliczona na kompromitację wybitnego powstańca). Nie dość na tym, w końcu maja 1868 r. Komitet Reprezentacyjny Towarzystwa Wojskowych Polskich otrzymał informację, że Krysiński spotyka się z agentem rządu rosyjskiego Maliszewskim. Sad honorowy uznał (przy braku jakichkolwiek dowodów), że został on słusznie oskarżony o propagandę zasad panslawistyczno-moskiewskich pomiędzy emigracja i dlatego został usunięty ze składu TWP. Swoista ciekawostką jest tu konstatacja, że w składzie sadu był m. in. płk Józef Gałęzowski, który akceptował wyrok śmierci wydany przez Kruka. W materiałach i dokumentach „Powstanie styczniowe” - Zjednoczenie Emigracji Polskiej 1866-1870, Lewica na emigracji, zachował się list Krysińskiego do Komitetu Emigracji Polskiej, w którym odrzuca wszelkie oskarżenia, nie przyznając się do przynależności do organizacji panslawistycznej, traktując to jako „niegodną, niczym nieusprawiedliwioną insynuację
    W Paryżu znajduje się jego odwieczny prześladowca Heydenreich-Kruk i do zapewne za jego przyczyną komitet odpowiedział negatywnie na list.
    W kwietniu (po amnestii cesarskiej z czerwca 1871 r. w Ems) osiada we Lwowie (Galicja), gdzie zamierza zająć się handlem winem. Tu mamiomo go możliwościami swobodnego powrotu na teren Królestwa Polskiego (pod zaborem rosyjskim). Jednakże, kiedy wiosna 1875 r. przekroczył granicę, został natychmiast aresztowany i osadzony w Cytadeli Warszawskiej. Po ponad rocznym śledztwie, na podstawie fałszywych zarzutów (dowodzenie szajka powstańcza; wykonywanie wyroków śmierci na agentach rosyjskich) skazano go na długoletnia katorgę. Kara była tak sroga, że nawet po jej odbyciu nie mógł wrócić do Królestwa i musiał pracować w fabryce amunicji w Tulę.
    Janusz Niebelski (Zagadka śmierci ppłk Karola Krysińskiego z Międzyrzeca - powstańca 1863/64 roku) pisze, że w 1877 r. w Warszawie rozeszły się wieści, iż został on skazany na zesłanie na Sybir, lecz ujęty przy próbie ucieczki, zostałw maju 1877 r. rozstrzelany. I dalej, iż jedynie hipoteza jest konstatacja, jakoby Krysiński zagrożony zesłaniem zgodził się na współpracę z caratem i co istotne znalazł się na liście III oddziału jako agent rosyjski. Być może też wypełniając nieznane bliżej zadanie, próbował uciec z Warszawy, co stało się bezpośrednia przyczyna stracenia.
    W artykule „Karol Krysiński - powstaniec z Międzyrzeca” E. Niebelski pisze, że jak zanotował W. Przyborowski wiosna 1877 r. wśród mieszkańców Warszawy zaczęły krążyć pogłoski o okolicznościach uwięzienia i śmierci Krysińskiego. Według nich tuż po powrocie został on aresztowany i osadzony w Cytadeli Warszawskiej; skazany na katorgę. Jeszcze w trakcie pobytu w cytadeli zapoznał się z kilkoma oficerami i wyjednał u nich możliwość robienia wycieczek do Warszawy (na słowo honoru). Dwa razy powrócił, za trzecim uciekł do Skierniewic, gdzie zmuszony do pobytu przez 3 dni (z powodu braku pieniędzy), został schwytany i rozstrzelany 12 maja 1877 r. Tyle pogłoski. Jednakże przypadkowo odnaleziony w „Aktach Przytuliska Weteranów Powstania 1863/4 roku” list wyjaśnia i tę kwestię. Krysiński nie został stracony, lecz zesłany na Sybir, choć nie znamy miejsca jego pobytu. List wysłany z Tuły w 1908 r. jest w rzeczywistości uprzedzeniem o zamiarze przybycia do Krakowa i osiedlenia się w Przytulisku. Nie wiemy, dlaczego nie do Międzyrzeca (może nie było tu już jakiejkolwiek rodziny). Nie wiadomo, czy powrócił do ojczyzny (brak jakichkolwiek dokumentów w sprawie). Najprawdopodobniej do Krakowa nie dotarł i zmarł samotnie wśród obcych na terenie Rosji. W chwili śmierci miał ponad 70 lat.
    Romuald Szudejko
    /Gościniec Bialski. Czasopismo samorządu powiatu Bialskiego. Nr 4. Biała Podlaska. 2003. S. 50-51./


    Ireneusz Sadurski
          Lublin
                                                                  Ze szkolnej ławy
                                        na ścieżki powstań styczniowego i zabajkalskiego.
                                       Losy uczniów Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie
    Artykuł dotyczy udziału uczniów Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie w powstaniu styczniowym i zabajkalskim. Gimnazjaliści jako pierwsi przedstawiciele społeczeństwa Lublina zorganizowali antyrządowe demonstracje i inspirowali mieszkańców miasta do walki przeciwko rosyjskiemu zaborcy. W wyniku wybuchu powstania styczniowego (1863) uczniowie opuszczali szkołę i wstępowali do formujących się oddziałów powstańczych, aby walczyć w obronie kraju. Brali udział w krwawych bitwach na terenie Królestwa Polskiego na Lubelszczyźnie, Podlasiu i we wschodniej Wielkopolsce oraz nad jeziorem Bajkał (1866).
    Udział uczniów Gimnazjum Lubelskiego w manifestacjach patriotyczno-religijnych [* I. Sadurski, „Szkota Buntowników”. Gimnazjaliści lubelscy w manifestacjach 1H6] roku, cz. 1, „Kwarta” 2014, nr 1 (10), s. 8-23; i tłem, „Szkoła Buntowników”. Gimnazjaliści lubelscy w manifestacjach 1861 roku, cz. 2, „Kwarta” 2014, nr 2 (11), s. 30-47.] był wstępnym etapem zaangażowania gimnazjalistów i licealistów w ruch powstańczy 1863/1864 i ich walkę zbrojną z zaborcami. W niniejszym tekście przedstawię w oparciu o dostępne dane archiwalne powstańcze biogramy kilku uczniów [* Archiwum Państwowe w Lublinie [dalej: APL], Gimnazjum Wojewódzkie Lubelskie. Akta Administracyjne [dalej: GWLJ, sygn. 867, k. 154v, 219-222; APL, Rząd Gubernialny Lubelski |dalcj: RGL], sygn. 792, k. 70. Nazwa Liceum Gubernialne w Lublinie istniała od 1 X 1862 do XII 1864 r. Potem przywrócono dawną nazwę -Gimnazjum Gubernialne.]...
    Jak wcześniej wspomniano, również inni uczniowie Gimnazjum/Liceum Gubernialnego, znani z aktywnej działalności niepodległościowej na początku lat sześćdziesiątych XIX w., uwidocznionej w manifestacjach religijno-patriotycznych w Lublinie, w obronie sprawy polskiej zaciągnęli się do oddziałów powstańczych. Jednym z nich był 16-letni Deodat Hanytkiewicz, uczeń klasy IV wywodzący się z patriotycznej rodziny parochów unickich na Podlasiu. Urodził sie w Międzyrzeczu w 1844 r. Był synem Faustyna, proboszcza grecko-unickiego i dziekana z Międzyrzecza, wielokrotnie więzionego i skazanego na zesłanie [* APL, GWL, sygn. 687, k. 129, 149; APL, Księga urodzonych Parafii Grtkokatolickiej Międzyrzcc-Nowe Miasto w roku 1844, nr aktu 30.]. Już wiosną 1861 r. Deodat dał się poznać jako gorący patriota i młody bojownik o stanowczym charakterze. Za samowolne opuszczenie szkoły w kwietniu 1861 r. został skreślony z listy uczniów. Jego wydalenie zatwierdzono z zastrzeżeniem niewydawania mu świadectwa i nieprzyjmowa nia go do placówek oświatowych bez specjalnego zezwolenia Komisji Rządowej [* I. Sadurski, Udział uczniów..., s. 35-36; idem, „Szkoła Buntowników”..., cz. 1, s. 8-23; cz. 2, s. 30-47. Deodat miał brata Teofila, który w latach 1860-1862 był uczniem Gimnazjum Lubelskiego. Z woli ojca ze względu na bliskość miejsca zamieszkania został przeniesiony do Gimnazjum Siedleckiego. Zob. APL, GWL, sygn. 497.].
    19-letni Hanytkiewicz - przystąpił do powstania styczniowego w województwie podlaskim jako szeregowiec w maju 1863 r. Znalazł się w kolumnie ppłk. Karola Krysińskiego, któiy miał zamiar uderzyć na kompanie piechoty rosyjskiej i 25 kozaków w Międzyrzeczu [* J. Białynia-Chołodecki, Pamiętnik Powstania Styczniowego..., s. 229; idem, Księga Pamiątkowa w czterdziestą rocznicę powstania 1863/1864, Lwów 1904, s. 229.]. 6 maja pół godziny po północy Hanytkiewicz przeszedł swoisty chrzest bojowy. Przeprowadził szturm na miejscowy szpital, któiy Rosjanie zamienili na koszary. Wymiana ognia trwała tylko trzy godziny, gdyż obawiając się znacznych strat, ppłk Krysiński podjął decyzję o wycofaniu się z miasta. W trakcie odwrotu, gdy powstańcy dochodzili do wsi Dołhy, natknęli się na wojska rosyjskie w sile dwóch kompanii piechoty i znacznej liczby kozaków nadciągających z Radzynia. W krótkim starciu Polacy ponieśli duże straty, a oddział uległ rozproszeniu [* S. Zieliński, op. cit., s. 64-65.]. Deodat Hanytkiewicz przedostał się następnie na teren województwa lubelskiego, gdzie sytuacja powstaniowa pod koniec maja i w pierwszych dniach czerwca była wyjątkowo trudna. Ponownie trafił do oddziału Krysińskiego, którego siły rozlokowane w lasach lubartowskich można szacować na 400 piechurów i 50 kawalerzystów. 24 maja 1863 r. doszło pod Sobolewem do konfrontacji zbrojnej z wojskami rosyjskimi. Po nierozstrzygniętej bitwie - jak można przypuszczać - Deodat nadal pozostawał w jednostce Krysińskiego. Pamiętnikarz Józef Białynia-Chołodecki wspomina jednak o Hanytkiewiezu dopiero w opisie najznaczniejszej bitwy na Podlasiu - pod Sławatyczami, do której doszło 11 lipca 1863 r. W tym starciu oddziałowi Krysińskiego w sile 180 kosynierów i 220 strzelców przypadło zajęcie okolicy Sajówki. Wywiad i sprawnie działający system informacji doniosły, że kolumna rosyjska z sześcioma rotami piechoty, dwoma działami, setką (seciną) kozaków i szwadronem ułanów zbliża się do pozycji zajętej przez powstańców, którzy następnie uderzyli na tyły i lewe skrzydło nieprzyjaciela atakującego oddziały Adama Andrzeja Zielińskiego i Józefa Jankowskiego. Natarcie spowodowało ogromne spustoszenie w szeregach wroga [* Ibidem, s. 68-69, 91-92; Z. Bieleń, Zwycięzca spod Żyrzyna. Generał Michał Heydenreich-Kruk (1831-1886), Lublin 2006, s. 45.].
    Na polecenie płk. Michała „Kruka” Heydenreicha 21 lipca 1863 r. jednostka Krysińskiego w sile 400 żołnierzy piechoty i kawalerii została skierowana do Rozkopaczewa. Dwa dni później Deodat wraz z oddziałem przybył do wsi Kaniwola. Odważny młodzieniec nie uczestniczył w bezpośrednim starciu pod Chruśliną 4 sierpnia [* J. Białynia-Chołodecki, Pamiętnik Powstania Styczniowego..., s. 229.], bowiem znalazł się w grupie 50 kawalerzystów, którą „Kruk” na wieść o zbliżającym się nieprzyjacielu przydzielił do ochrony taborów do niedalekiego Stanisławowa, natomiast główne siły skoncentrował na drodze między Chruśliną a Stanisławowem, wysuwając oddział Krysińskiego na pierwszą linię walki. Okołogodz. 1200 na przedpolach pojawiły się pierwsze oddziały rosyjskie płk. Miednikowa, które natychmiast zaatakowały grupę Krysińskiego. Dobrze ulokowany i świetnie zamaskowany oddział silnym ogniem zmusił Rosjan do odwrotu. Miednikow jednak nie zrezygnował i skierował do ataku ostatnie rezerwy piechoty, w tym kozaków. Ze względu na to, że cały ciężar walki spoczął na strzelcach, jazda powstańcza użyta została dopiero w końcowej fazie bitwy do oskrzydlenia rosyjskiej lewej flanki chronionej przez sotnie kozaków. Tego natarcia Rosjanie już nie mogli odeprzeć [* E. Kozłowski, Bitwy pod Chruśliną i Żyrzynem w 1863 r., „Wojskowy Przegląd Historyczny” 1959, nr 1, s. 137-140; idem, Od Węgrowa do Oparowa 3 II 1863 - 21 II 1864. Wybrane bitwy z powstania styczniowego, Warszawa 1962, s. 154-158.].
    Tymczasem oddziałom powstańczym maszerującym na północ województwa lubelskiego prawie zabrakło amunicji, gdyż kawaleria przeważnie strzelała z karabinków. Z powodu niemal stałego zagrożenia ze strony wojsk rosyjskich „Kruka” awansowany do stopnia generała zdecydowany był rozpuścić piechotę, a z kawalerią udać się do Galicji. Nastroje poprawiły się, gdy przybył transport amunicji z Lublina. Od tej pomocy zależały dalsze losy walki. Hanytkiewicz pozostał przy Krysińskim, którego oddział zmniejszył się do 250 ludzi. Trzeba jednak uwzględnić fakt, że jazda, w której służył, ze w zględu na swą nieprzydatność w terenie lesistym początkowo nie wzięła udziału w boju pod Żyrzynem 8 sierpnia, gdzie stanowiła odwód. W końcowej fazie walki przystąpiła jedynie do „przeglądnięcia zajętych wozów” [* E. Kozłowski, Bitwy pod Chruśliną..., s. 141-147; idem, Od Węgrowa do Opatowa..., s. 171.].
W nieplanowanej, najbardziej krwawej i niepomyślnej bitwie pod Fajsławicami, stoczonej 24 sierpnia, Deodat Hanytkiewicz był wśród 150 walczących kawalerzystów. Siły piechoty liczyły 1400 ludzi, jednak powstańcy zmęczeni długimi i trudnymi marszami nie byli zdolni do podjęcia równej walki. Wojska carskie liczące 14 rot piechoty, cztery seciny (sotnie) kozaków oraz po dwa szwadrony huzarów i dragonów z artylerią rozpoczęty dotkliwe ostrzeliwanie ugrupowań powstańczych, które nie mogły się ukryć, bowiem teren nie był zbyt mocno zalesiony. W rozpaczliwej walce kawalerzyści, widząc przewagę sił rosyjskich nad jednostką Krysińskiego, która ustępowała ku Biskupicom, przeprowadzili szarżę na szwadron, próbując przebić się przez pierścień ułanów i dragonów. Oddziały powstańcze uległy rozproszeniu. Setki powstańców zginęły, a ok. 400 osób dostało się do niewoli. Hanytkiewicz ocalał z pogromu i z resztkami jazdy przebił się do województwa podlaskiego [* S. Zieliński, op. cit, s. 101-102; Bitwy i potyczki powstania styczniowego w 1863 r. na terenie wojewódstwa lubelskiego, oprać. M. Pajdowski, Lublin 1903, s. 5.]. Po klęsce fajsławickiej Deodat prawdopodobnie przebywał nadal w oddziale Krysińskiego aż do późnej jesieni 1863 r. W momencie pojawienia się na Podlasiu jednostki Walerego Wróblewskiego 18 listopada, czyli w dniu bitwy pod Kolanem, według przekazu Białyni-Chołodeckiego Hanytkiewicz znalazł się w gronie 120-200 kawalerzystów. W godzinach popołudniowych jazda została zaatakowana przez cztery roty piechoty, szwadron ułanów, secine kozaków i dwie armaty. Do nocy wstrzymywano pochód Rosjan, aby udać się w kierunku Zamołodycz [* W. Dąbkowski, Powstanie styczniowe w Puszczy Kozienickiej, Warszawa 1974, s. 247, 352; L. Ratajczyk, Polska wojna partyzancka 1863-1864. Okres dyktatury Romualda Traugutta, red. J. Nadzieja, Warszawa 1966, s. 200; S. Zieliński, op. cit., s. 74-75.].
    Ppłk Wróblewski z jazdą ruszył spod Kolana na północ i przedostał się na tereny lubelskie, gdzie na krótko złączył się z jednostką Krysińskiego. Połączone oddziały ruszyły razem przez Starościn, gdzie zostały zaatakowane przez nieprzyjaciela w sile dwóch szwadronów dragonów i 50 kozaków z piechotą. Po wycofaniu się Krysińskiego Hanytkiewicz pozostał pod dowództwem Wróblewskiego [* Ibidem, s. 113.]. W grupie 146 kawalerzystów przedostał się do obwodu krasnostawskiego. W utarczce pod Cycowem 14 grudnia jeźdźcy wspomogli piechotę Ejminowiczów. Stamtąd jednostka skierowała się w okolice Sawina, niedaleko Małej Bukowej, gdzie stacjonowały inne formacje powstańcze. Na wiadomość o zbliżaniu się dwóch oddziałów kawalerii rosyjskiej jazda wycofała się w kierunku lasu. Doszło jednak do starcia, gdyż nieprzyjaciel zaatakował cofających się Polaków. Prawdopodobnie Deodat przebywał wówczas w mniejszym oddziale, liczącym ok. 40 kawalerzystów. Funkcjonował tam do 19 stycznia 1864 r., czyli do końca istnienia jednostki w województwie podlaskim, kiedy pod Rutką Korybutową stoczono potyczkę z seciną kozaków. Nie wiadomo, czy znalazł się wówczas wśród 12 kawalerzystów, czy uszedł z pola bitwy, ponieważ nie są znane informacje o jego dalszych losach [* Ibidem, s. 78,114,116.].
    /Rocznik Lubelski. T. XLII. Lublin. 2016. S. 43, 56-58, 65./

                           Господину Нерчинскому коменданту, генерал-майору Шилову*
                                                 [* Фонды архива Нерчинской каторги.
                             Дела комендантского управления 1864 г. (связка 582). Дело № 5089.]
               СПИСОК политическим преступникам, находящимся в Восточной Сибири,
                                                   осужденным в каторжную работу.
        В Нерчинских горных заводах:
    237. Павел Ганыткевич из дворян, 8.
    /Каторга и Ссылка. Историко-революционный вестник. Кн. 96-97. № 11-12. Москва. 1933. С. 93./

                                                                                № 28
                                                             ИМЯННОЙ СПИСОК
                                       ссыльно-каторжным из политических преступников,
                                               находящимся на Нерчинских заводах
                                                В АЛКЕКСАНДРОВСКОМ ЗАВОДЕ
    32. Павел Ганыткевич Павел, из дворян, 5 лет.
    /Майский Ф.  Н. Г. Чернышевский в Забайкалье (1864-1871 гг.). Чита. 1950. С. 108./


    /П. Л. Казарян.  Численность и состав участников польского восстания 1863-1864 гг. в Якутской ссылке. Якутск. 1999. С. 33./



    Ганыткевич (Ганышеевич?), Мария Павловна, дворянка, слуш. Петербургск. женск. медиц. ин-та. Род. в 1879 г. в Якутск. области. В 1897 г. в Томске входила в смешанную группу народников и марксистов, ведшую пропаганду среди учащихся средних учебных заведений. В 1900 г. была преподавательницей Пречистенских вечерних и воскресных классов для рабочих в Москве. В апр. 1901 г. привлечена по делу о Московск. группе РСДРП. Вследствие того, что дала откровенные показания, 21 апр. т. г. была освобождена. В янв. 1903 г. была безрезультатно обыскана в Москве.
    Деп. пол., 3 д-во, 1900, № 894.
    Н. Баранский, В рядах Сибирск. с.-д. союза, 9.
    /Деятели революционного движения в России. Био-библиографический словарь. Т. V. Социал-демократы 1880-1904. Вып. II. В-Гм. Москва. 1933. Стлб. 1141./

                                                                           Глава I.
    Родился я в 1881 г. в Томске. Отец мой — учитель гимназии — был человеком крупного ума и широкой натуры. При всей своей беспорядочности и противоречивости, в двух отношениях он был очень упорен и постоянен: все свободное время он отдавал делу народного просвещения и всю жизнь вел борьбу с «чинодральством». «Свобода — прежде всего, и всякое начальство — подлец», — такова была его любимая поговорка и в то же время основной принцип воспитания. Немудрено, поэтому, что идеалистическое свободомыслие успело набить мне оскомину еще в самых юных годах в течение постоянных послеобеденных бесед с отцом.
    Первые марксистские влияния я воспринял от своих старших сестер — Любови и Надежды, которые, учась в Питере на курсах, участвовали в «Союзе борьбы за освобождение рабочего класса» и, приезжая на летние каникулы, «давали мне агитацию» на темы прибавочной стоимости и т. д. Более глубокое марксистское воспитание в плоскости легального марксизма я получил весною и летом 1896 г. от студента Томского университета Павла Ивановича Малинина, который, как бывший семинарист, изучал марксизм со свойственными семинаристам философской углубленностью и фанатизмом. С высоты своего философского величия он — помню — с величайшим презрением относился к попыткам ускорить какими-то кружками и листками «железный ход истории».
    Первым нелегальным кружком была для меня, так называемая, «третья группа», в которой я стал участвовать с конца 1897 г. Это был осколок организации, созданной еще народовольцами, причем группы первая и вторая, работавшие среди обывателей и студенчества, успели к тому времени уже распасться, и осталась, таким образом, только третья, работавшая среди учащихся средних учебных заведений. В этой третьей группе я был первым «марксенком» и, в качестве такового, тащил публику от Писарева и Добролюбова, которые мне после отцовского воспитания казались уже пресными, вперед — к Лассалю, Марксу, Плеханову. В третьей группе я завел и свои первые революционные знакомства: с Е. Е. Колосовым, известным впоследствии соц.-революционером, а тогда еще «субъективным юношей» и «Валяной» Воложаниновым — соц. демократом рабоче-мысленского направления [* Из остальных участников группы помню Серебрякова, Шумского, Пиолунковского, Ганыткевич, Брильянщикову, Самойловича; кроме учащейся молодежи, там были и «старики» — из «мастодонтов» народничества: брат Валяны — «Чумер», Иван Кузнецов, Олимпан Щеглов.]. У Валяны уже тогда существовали связи среди рабочих, главным образом, печатников, и он, ознакомившись со мной после первых моих рефератов в 3-й группе, привлек меня в качестве пропагандиста в рабочие кружки, работа в которых была с тех пор моим постоянным, нигде и ни при каких условиях непрерываемым занятием.
    Что же касается «третьей группы», то отчасти по отсутствию подходящих элементов в среде учащихся, отчасти вследствие «тяги к рабочим», которая вслед за мною стала захватывать и других ее членов, она стала «рассыхаться» и уже в 98 или 99 году прекратила свое существование, причем вся ее библиотека была передана в рабочие же кружки...
    В первый год моего студенчества Томский университет переживал жестокую реакцию. Малейшее «шевеление» со стороны студенчества вызывало самые свирепые репрессии. За прекращение занятий за неделю перед Рождеством над нами было устроено гнуснейшее судилище, сплошь основанное на шпионских показаниях.
    Марксистов среди студенчества не было почти совершенно, так что моя духовная жизнь протекала вне университета — в самообразовании и рабочих кружках; единственно, чем я занимался в университете, так это политической экономией, которую читал проф. С., бывший, при всем своем филистерстве, человеком очень порядочным и добросовестным и главное — скромным [* По поводу, например, сбора на якутских ссыльных он припоминал: «Вот, ведь, когда мы ехали из Н-ской гимназии в Москву, я из всей нашей компании был самый отсталый, а теперь профессор, а где остальные — орлы по сравнению со мной, — по тюрьмам или в той же Якутке». Хотя в теории ценности он «примыкал» к Марксу, это не мешало ему делать такие, напр., заявления: «И зачем это только он так непонятно писал, вот, напр., глава. «О фетишизме товаров» совсем ведь лишняя. Весь его Капитал можно было бы написать гораздо короче и понятнее».].
    /Баранский Н. (Николай Большой). В рядах Сибирского соц.-дем союза (воспоминания о подпольной работе 1897-1908 г.г.). Новониколаевск. 1923. С. 9-11./





                                                                             Глава I.
    Мемуары — вид литературы сугубо индивидуальный и субъективный: автор рассказывает о том, что он в свое время пережил, перечувствовал. Совершенно ясно, что здесь очень и очень многое, начиная с самого отбора материала, удержавшегося в памяти, зависит от личности автора.
    Поэтому начинать мемуары приходится с рассказа о самом себе.
    Родился я в 1881 году в Томске. Отец мой, Николай Николаевич, — учитель гимназии, а затем реального училища, — был человеком крупного ума и широкой натуры. При всей своей беспорядочности и противоречивости, в двух отношениях он был очень упорен и постоянен: все свободное время он отдавал делу народного просвещения и всю жизнь вел борьбу с «чинодральством». «Свобода — прежде всего, и всякое начальство — подлец» — такова была его любимая поговорка и в то же время основной принцип воспитания [* Однако не раз бывало, что он, когда его какая-нибудь чиновная рвань рассердит, подымался и, ударяя себя кулаком в грудь, заявлял: «Я государя моего статский советник и кавалер орденов Ольги, Станислава и Владимира, а вы кто такой, молодой, человек?»]. В семье мы его так и звали «анархиствующим статским советником».
    Ни малейших проявлений дискриминации расовой, национальной, религиозной он абсолютно не допускал; мог за это прямо прихлопнуть. К антисемитизму, в то время сильно распространенному, вся наша семья относилась совершенно нетерпимо, как к самой отвратительной гнусности.
    Отец происходил из поповской семьи, но со всей своей поповской родней разошелся и резко рассорился еще в юношеские годы; эта ссора еще более обострила его отвращение к поповству.
    Немалое влияние на него оказал Д. И. Писарев — выдающийся литературный критик 60-х годов, революционер-демократ, с которым отец имел знакомство, когда учился в Петербургском университете. От народнической идеализации крестьянства и мечтаний о социализме, проистекающем от крестьянской общины, он был абсолютно свободен, но к идее политической свободы был привержен всей душой, не допуская в этом отношении ни малейшего компромисса и доходя даже до анархизма.
    Он допускал полную свободу и в отношениях внутри семьи вплоть до того, что его можно было назвать дураком.
    На моей памяти он никуда не ходил — ни в театр, ни в гости, ни у себя никого не принимал, все свободное время читал книги и, особенно, журналы и газеты. Лет с 6-7 я почти ежедневно лежал в послеобеденное время с ним на его кровати, и он вел со мною беседы о политике внутренней и внешней, так что для меня в те годы и Бисмарк, и Гладстон, и лорд Биконсфильд, и Фердинанд Кобургский были вроде как ближайшими знакомыми.
    По случаю издания некоторых новых законов в гимназии устраивались собрания, на которых надо было произносить речи. Начальство для этого не имело ни малейших способностей и поручало это дело отцу. Он соглашался, но при этом устраивал такие «фокусы», которые не знаю уже как сходили ему с рук. Например, он использовал известную латинскую поговорку «dura lex sed lex», что значит «жесткий закон, но закон», а значит, надо его исполнять. Так вот, отец многократно повторял поговорку в таком контексте, что слово бита слушателями воспринималось, как «дурацкий», и выходило, что хотя закон дурацкий, но... ничего не поделаешь...
    С неменьшей смелостью использовал он и народные чтения. Для народных чтений допускались лишь брошюры, издававшиеся под особым наблюдением министерства внутренних дел, причем в министерском циркуляре указывалось:
    1) выпускать из текста можно, но добавок никаких;
    2) картинки в качестве иллюстраций к тексту допускаются с краткими комментариями.
    Так вот что устраивал отец. Например, в брошюре «Крещение Руси» он оставил несколько строчек в начале и несколько строчек в конце, остальное выбросил. Подобрал картинки для волшебного фонаря. С одной стороны, первобытных христиан — бедных, несчастных, голодных, отощавших; их римляне распинают на крестах, отдают на растерзание диким зверям и т. д. Затем — после 325 г., когда Константин Великий сделал христианскую религию господствующей, распинают уже язычников, а христиане фигурируют в виде все более и более упитанных попов, архиереев и прочих «отцов церкви».
    Впечатление получается в публике «превосходное». Аудитория оживляется; пристав, стоявший у дверей, морщится, корежится и наконец уходит, захлопнув дверь с таким видом, как будто ему хотелось сказать: «Пусть никто не сможет заявить, что это происходило в моем присутствии».
    По окончании чтения я отцу сказал: «Смотри, он донесет». Но отец нисколько не встревожился, заметил: «Да ведь это мой ученик...»
    В те времена оставаться на второй год можно было сколько угодно раз; в IV классе были уже молодые люди с усиками и бачками. А затем, когда такого выгонят, он идет в околоточные надзиратели, а лет через пять смотришь — уже пристав.
    Еще помню, когда сестру Надежду в конце 1890-х годов в Питере посадили в тюрьму и должны были направить в ссылку, отцу кто-то посоветовал взять ее на поруки. И вот отец сел и написал в департамент полиции прошение от статского советника Баранского, и прошение подействовало. Вся суть была в чине статского советника. Надежда приехала. И как же отец ее встречал! Ну, Надежда, ты теперь в полной моей власти». А по адресу жандармов все время заявлял: «Где еще таких идиотов можно найти?»
    Были некоторые революционные традиции и со стороны матери. Ее брат Сергей учился в Могилевском сельскохозяйственном училище. В 1863 году примкнул к польскому восстанию, за что был отправлен в Нерчинскую каторгу. Несколько раз, когда я был еще маленьким, бывало, что нас на даче в окрестностях Томска разыскивал бродяга с письмом от Сергея [* Надо иметь в виду, что в те времена уголовным с каторги уйти было очень легко; весной они уходили, все лето бродяжили, а под осень «объявлялись», и их отправляли на казенный счет «домой», на каторгу.]. Разговоры по этому поводу производили на меня очень сильное впечатление.
    У отца с бабушкой, так же как и с тетей Валечкой, отношения были очень хорошие, гораздо лучшие, чем с матерью. Кстати сказать, мать очень часто в своих бесконечных «дискуссиях» с отцом упрекала его в том, что для него чужие люди дороже своей семьи и что к чужим он относится лучше, чем к своим. Как бы то ни было, к бабушке отец относился, как и к тете Валечке, с большой и для него мало обычной почтительностью. Бабушку он особенно уважал за ее «мудрость», как он выражался. Они с бабушкой вставали раньше всех, в 8-м часу, и пили чай вдвоем с бесконечными беседами на темы житейской и нравственной философии, и мне, помню, было очень занятно, лежа в постели, слушать их беседы. Когда нужно было протискаться между диваном и столом, то отцу это удавалось, а бабушке, которая, как и мать, была гораздо ниже его ростом, это не удавалось. И по поводу этого обстоятельства отец неизменно подсмеивался над бабушкой: «Что это вы, Анастасия Ивановна, не можете пролезть там, где даже слоны пролезают» [* Отец был очень высокого роста, а весу в нем было 9 пудов с половиною, бас у него был очень низкий и внушительный.].
    Бабушка, между прочим, отличалась большими способностями к разным выдумкам, и они с отцом иногда в этом занятии соревновались.
    О своей юности и о том, как она вышла замуж за отца, мать — Ольга Сергеевна Соколова — рассказывала мне так.
    В 1860-х годах никаких женских гимназий еще не было. Она обучалась в пансионе какой-то madame Gérard, где учили французскому языку, игре на рояле и танцам. Но к концу 1860-х годов, когда она этот пансион окончила до Могилева дошло наконец движение «женской эмансипации». Необходимо было как-то пополнить свое образование. В это время как раз отец, закончив в Петербурге историко-филологический факультет, был назначен в Могилев учителем гимназии. И вот его пригласили давать ей уроки по истории русской литературы. Дальше события развивались со скоропалительной быстротой. Примерно на пятый урок он приходит и, взявшись за спинку стула, ее спрашивает:
    «Ну-с, Ольга Сергеевна, что же у нас с вами дальше будет?» Та что-то пропищала, вроде того, что «прошлый раз вы рассказывали о Сумарокове, этот раз хотели рассказать о Жуковском и Крылове». Отец заорал протодиаконским, от своего отца, придворного протодиакона, унаследованным басом: «Да я не о том вас спрашиваю!» И швырнул стул так, что тот разлетелся вдребезги.
    Мать перепугалась, убежала к бабушке: «Мамочка, он с ума сошел, кричит, стулья ломает». Та вошла, немного с ним поговорила, возвращается и говорит: «Олечка, да он тебе предложение делает, руку и сердце предлагает».
    Вот так и совершилось величайшее событие в их личной жизни. Мать об этом рассказывала несчетное число раз: ей, очевидно, ужасно нравилось, что ее так полюбили, что даже стулья стали из-за нее ломать.
    В гимназию я поступил мальчиком совсем «женственным» по той простой причине, что у нас в семье было полное женское засилье: три старших сестры и затем, кроме матери, еще тетя Валечка [* Тетя Валя хворала туберкулезом, от чего и умерла, когда мне было около 7 или 8 лет. Она была человеком исключительно чистой души и оказывала на меня очень сильное влияние. И не только на меня. Бывало, когда отец почему-либо уже очень сильно разбушуется, мать зовет Валечку. И как только отец Валечку увидит, встает во фронт и говорит: «Валентина Сергеевна — святая женщина»,— и сразу же прекращает всякое буйство.] (ее сестра) и бабушка Анастасия Ивановна (ее мать). Если учесть, что отец во внутрисемейную жизнь не входил, а младший братишка был моложе меня на 5 лет, то фактически на меня одного до поступления в гимназию приходилось 6 женщин. Я и по наружности был тогда очень женственным: такой «хлюпик» женственного вида.
    Гимназия внесла существенную поправку в первые же дни. Помню, собрались мы, первоклассники, в первый день еще за полчаса до начала занятий. К нам налетели старшеклассники с бачками и усиками, и сразу же началась дикая расправа: «Ах, ты новичок? Вот тебе в лоб щелчок!»
    «А ты Москву видал?» — и тянет вверх за уши. А то натычет в парту обломков перьев, прикроет их рукой и заставит бить по руке, даст раза два ударить, а затем руку уберет, и несчастный новичок попадает рукой на перья.
    В первый день я от этого издевательства избавился тем, что сел далеко от входной двери. На второй день взял с собою тяжелую стальную линейку с заостренным краем. Подошел ко мне какой-то дядя с бачками, по прозвищу Актриса. Я его много раз очень вежливо просил оставить меня в покое, но он настойчиво требовал, чтобы я его ударил по руке, под которой были воткнуты в парту перья, дергал меня за волосы, щелкал по лбу. И в конце концов ударил его изо всей силы стальной линейкой по тылу ладони и свирепо рассек ему ладонь. Он побежал с криком: «Да это сумасшедший!»
    А я на всю жизнь понял, как надо поступать с мерзавцами...
    Первые четыре класса в гимназии у нас, помню, шла сплошная драка, а уроки были только скучными промежутками между дракой. К пятому классу из меня выработался уже вполне законченный «мордобойца».
    Это было главное и почти единственное, что мне дала Томская гимназия и за что я остался ей благодарен на всю жизнь.
    Учителя представляли собою сплошную кунсткамеру, каждый из них имел свою кличку: Циркуль (директор Щепетев), Куроцап (инспектор Курочкин), Губошлеп (Лалетин), Мартын (Бриллиантов), поп Антошка-фарисей (священник Мисюрев), Пан (математик Быстржицкий) и т. д.
    Первые марксистские влияния я воспринял от своих старших сестер — Любови и Надежды, которые, учась в Питере на курсах, участвовали в работе «Союза борьбы за освобождение рабочего класса» и, приезжая на летние каникулы, «давали мне агитацию» на темы прибавочной стоимости и т. д.
    Обе они были знакомы и с В. И. Лениным и с Н. К. Крупской. Иногда с ними приезжала из Питера их подруга Нонна Феликсовна Устинович, тоже участвовавшая в работе партии. Люба вышла замуж за Степана Ивановича Радченко, игравшего, как мне говорили, заметную роль в организации I съезда партии в Минске. Через сестер я был в курсе жизни партии. Через них же наладились и связи, так что «Искру» в Томске мы стали получать с первого же номера...
    Первым нелегальным кружком была для меня так называемая «третья группа», в которой я участвовал с 1897 года. Это был осколок организации, созданной еще народовольцами, причем группа первая и вторая, работавшие среди обывателей и студенчества, успели к тому времени уже распасться, и осталась, таким образом, только «третья», работавшая среди учащихся средних учебных заведений. В этой «третьей группе» я был первым «марксенком» и, в качестве такового, тащил публику от Писарева и Добролюбова к Лассалю, Марксу, Энгельсу, Плеханову.
    В «третьей группе» я завел и свои первые революционные знакомства: с Е. Е. Колосовым, известным впоследствии социалистом-революционером, а тогда еще «субъективным юношей», и Валяной Воложаниновым — социал-демократом рабочемысленского направления. Из остальных участников группы помню Серебрякова, Шумского, Пиолунковского, Ганыткевич, Брильянщикову, Самойловича. Кроме учащейся молодежи, там были и «старики» — из «мастодонтов» народничества: брат Валяны — «Чумер», Иван Кузнецов, Олимпан Щеглов...
    /Баранский Н. Н. (Николай Большой). В рядах Сибирского социал-демократического союза. Воспоминания о подпольной работе в 1897-1907 годах. 2-е изд. Томск. 1961. С. 7-16./





Отправить комментарий